Muzeum Patria Colbergiensis : Zwycięzcą jest HISTORIA!

Muzeum Kołobrzeskie „Patria Colbergiensis”

ul. Armii Krajowej 12, 78-100 Kołobrzeg

VII. RZEMIOSŁO – PIEKARZE, SZEWCY, KONWISARZE I … BRACTWO KURKOWE

przez admin
6

fot. EM

Cele religijne, tak samo jak gospodarcze, czy polityczne, nie były jedynymi, dla których rzemieślnicy łączyli się w organizacje. Nie mniej istotnym zadaniem stojącym przed wszystkimi cechami, była również obrona wyznaczonych obiektów fortyfikacji miejskiej. Każdej z gildii, przyporządkowana była brama, baszta lub chociażby furta, której miał cech bronić w razie potrzeby, wszystkimi dostępnymi środkami. Łożył też środki na jej utrzymanie. Stąd też nazwy poszczególnych obiektów obronnych, nawiązujące do zawodów wykonywanych przez ich potencjalnych obrońców. Stąd też domniemywać należy, że np. kołobrzeskiej bramy młyńskiej, uwiecznionej na tzw. sztychu Meriana, bronił, wymieniony w części V, w razie zagrożenia miasta, mistrz wypieków Christian Hansel, wraz z wymienionym na brązowej cesze bractwem. Czy wyglądał jak osiemnastowieczna figura z cechowego wilkoma gildii piekarzy?

6

fot. EM

Zwykły gildie umieszczać, na posiadanych wilkomach cechowych, miniaturowe figury, przywołujące w swych wyobrażeniach postaci rzemieślników cechu fundującego i następnie użytkującego rytualne naczynie. W przypadku figury przedstawiającej piekarza, artysta – konwisarz, odział uwiecznionego przez siebie rzemieślnika w wielki fartuch, udostojniony królewską koroną. Wszak wypieki wychodzące spod ręki kołobrzeskich piekarzy, warte były podniebienia władcy. Na fartuchu utrwalił, oprócz roku sprawienia wymyślnej postaci mistrza, również wyroby przez cech wytwarzane: precle i struclę. Nie zapomniał również, artysta odziać, stworzoną przez siebie postać w jednorzędowy kaftan, muszkę pod brodą i szykowny kapelusz na głowie. W prawą dłoni rzemieślnika włożył kolejny atrybut jego pracy – rogala. Nie zapomniał artysta o uwiecznieniu, wyłaniających się spod gustownego kapelusza pukli, opadających na ramiona piekarza włosów i zarostu twarzy przyciętego na modę francuską.

Zgoła inaczej przedstawiona została postać ukazująca szewca z pucharu powitalnego bractwa wytwarzającego obuwie. Siedemnastowieczny artysta obsadził w cynę, wyciętego z blachy mosiężnej „szewca”, następnie poddał powstałą figurę, obustronnemu grawerowaniu. W tym wypadku, ubrał uwiecznionego w metalowej blasze rzemieślnika, w szaty iście militarne. Na głowę włożył szewcowi hełm a w dłoń – szponton. Ukazał rzemieślnika gotowego do obrony swego Kołobrzegu. Opisywanej figurze z wilkoma cechowego, brakuje części piszczelowej wraz ze stopą lewej nogi. Przypuszczalnie ów element wykonany był z innego materiału, w celu wyeksponowania obuwia, wytworu pracy dzielnego rzemieślnika.

6

fot. EM

Mimo iż Kołobrzeg był znaczącym ośrodkiem konwisarskim, którego cechowi podlegały warsztaty białogardzkie, darłowskie, gryfickie, koszalińskie, słupskie i szczecineckie, niewiele spośród prac mistrzów kołobrzeskich, przetrwało do dnia dzisiejszego. Większość zaginęła w wyniku zawieruch wojennych ogarniających w minionych wiekach to miasto. Znaczne ich ilości były przelewane na inne. Prace konwisarzy kołobrzeskich cechowała bowiem, prostota formy i w związku z tym, nie były uznawane za dzieła sztuki. Dzisiaj sytuacja jest zupełnie inna, a wszystkie przetrwałe wyroby tutejszego rzemiosła są na wagę złota, ponieważ przetrwały jedynie ich pojedyncze egzemplarze. Stąd też opisywane powyżej kufel i puchar powitalny, stanowią bezcenną pamiątkę, nie tylko po kołobrzeskich gildiach piekarzy i szewców, lecz również po cechu miejscowych konwisarzy.

Robert Maziarz

Dodaj komentarz